


© 2019 | Privacy Policy

Marzenna Guzowska

Gabryella Miłowska ...
... W malowaniu znajduje pełne uzgodnienie pomiędzy lirycznym usposobieniem i dramatem, jakim jest życie jako takie. Obrazy Gabrieli są malarską poezją, to, co mówią, staje się tym, czym one są – wynoszą przeżywanie świata na wyżynę, gdzie mieszka sztuka. Życie nie trzyma formy, a sztuka jest Formą. I to właśnie mówią obrazy zrodzone z nastroju, ale nie dekadenckiej melancholii. Z rzucenia w egzystencję zaśmieconą, bolesną, trudną wychodzą zwycięsko jako projekt. Pokazują równocześnie dwie rzeczywistości – tę potoczną i tę wyzwoloną. Uwodzą, zachwycają, pozwalają marzyć, jednak wzięły się z realności i nie proponują ułudy. Są jak wiersze, jak całuny, na których odbił się ślad przejścia z życia do sztuki. Pochwycony moment metanoi niesie do widza optymizm, zapowiada początek, ogłasza jakąś możność, która jeszcze nie zna swojego kształtu. Oto cała przeszłość i cała przyszłość staje się teraz dostępna tu – w obrazie. Obrazy, które Gabryella Miłowska pokazuje w Starej Prochowni w Warszawie, powstawały przez minione miesiące 2008 roku. Wyrażają pragnienia i pracę artystki, opowiadają historie wprost z życia zaczerpnięte, a jednocześnie wynoszą je na poziom ogólnego dyskursu o splocie życia artysty i sztuki. Miłowska osobistym doświadczeniem gruntuje swoje obrazy, metafora, jaką daje się wyprowadzić z fabuły, nie transponuje ostatecznego rozwiązania. Światy i zaświaty, rzeczywistość potoczna i rzeczywistość malarska, natura i idea przenikają się wzajemnie w rezultacie rzetelnego próbowania. W tych obrazach nie ma ironii, szyfrowania, iluzji, no, może czasem zmrużenie oka, ale na pewno technika warsztatowa zawsze służy przesłaniu. Gabryella Miłowska uprawia lirykę malarską solidnie. Niejednoznacznością sygnalizuje, że ostatnie słowo należy do malarstwa i nie wolno snuć interpretacyjnych odkryć w oderwaniu od sprawności ręki i posłuszeństwa pędzla. Kolor konstruuje przestrzeń wyobrażoną a potem przeniesioną na płaszczyznę obrazu; w gotowym dziele daje się czytać według klasycznej symboliki i otwiera pole znaczeń. Niebieski jest zawsze jakimś oddaleniem, przestrzenią niemożliwą do ogarnięcia lub jeszcze niespełnioną albo już minioną – można to prześledzić na obrazie z aniołem stróżem (Anioł stróż) albo z dwojgiem ludzi, którzy się schronili na ustroniu (Na ustroniu), albo tymi, co są toczeni przez nieuchronny czas (Przemijanie), albo postaciami w oczekiwaniu (Tchnienie, Złota chwila, Oczyszczenie, Odlot). Kanapa jest tak czerwona, że musi uświadamiać widzowi moc miłości a nawet uzasadniony lęk przed nią, jak na obrazie Bezkres. Niebieski i czerwony ustanawiają główną opozycję tych obrazów: możliwe – niemożliwe, oczekiwane – spełnione, obecne – odległe, realne – niewiadome, żar – obojętność. Scalającą rolę spełnia światło, które okazuję swoją siłę kolorom, nie tylko je rozrzedza, rozjaśnia lub zmienia ale też wywiera decydujący wpływ na wyartykułowanie przesłania każdego obrazu. Tym głównym sensem, odczytywanym z obrazów Gabryelli Miłowskiej, jest nadzieja. Nie jako wiara a priori lecz pragmatyczny wywód o przeznaczeniu malarskiej roboty.
Marzenna Guzowska
* notka prasowa do wystawy w Galerii Stara Prochownia w 2009 r.